Polecam Państwu, do rozsądnego, samodzielnego przemyślenia video.
Polska i Izrael przeprowadzą w marcu manewry lotnicze na pustyni Negew, niedaleko Ejlatu nad Morzem Czerwonym. W tym celu do Izraela przybędą polskie myśliwce bombardujące F-16, a program wspólnych ćwiczeń obejmie nawigację, walki powietrzne i zadania o charakterze ofensywnym.
Informację o polsko-izraelskich manewrach lotniczych podaje na zasadach wyłączności prorządowy dziennik „Israel Hajom”. Według niego, ćwiczenia zaplanowane zostały dużo wcześniej, ale Warszawa woli, przynajmniej na razie, nie nagłaśniać tego wydarzenia.
„Przedruk” z WymyślonejPolski (wp.pl), także nic pewnego.
Natomiast, jeżeli chodzi o tzw. pewne bezpieczne źródła, to na gorąco z www.michalkiewicz.pl
(…)chciałbym zwrócić uwagę na doniesienie jednej z izraelskich gazet, która poinformowała, że w marcu odbędą się wspólne, polsko-izraelskie manewry lotnicze nad pustynią Negew w pobliżu Morza Czerwonego. Gazeta poinformowała nie tylko o manewrach, ale również i o tym, że tubylczy rząd Donalda Tuska wolałby się z tym specjalnie nie afiszować. Nietrudno się domyślić – dlaczego. Jak dotąd, niepodobna się od rządu dowiedzieć, co obiecał rządowi izraelskiemu w sprawie rewindykacji majątkowych. Milczenie w tej sprawie może oznaczać najgorsze. Po drugie – nie jest tajemnicą, że Izrael szykuje się do uderzenia na Iran. Czy przypadkiem nie przy pomocy polskich samolotów F-16, które w tym celu będą manewrowały nad pustynią Negew?
Wiele znaków wskazuje na to, iż Polska staje się powoli rodzajem terytorium zamorskiego Izraela, a wiadomo z czasów kolonializmu, że jeśli metropolia prowadziła wojnę, to kolonie dostarczały jej askarisów. To też nie byłaby okoliczność chwalebna, więc nic dziwnego, że tubylczy rząd premiera Tuska wolałby nałożyć na to surdynę.
Powyższy tekst jest własnością intelektualną P. Stanisława Michalkiewicza i został przedrukowany jako fragment felietonu Tajemnice cywilne i wojskowe w niezmienionej formie.
Dobry duch jest już w narodzie. Nastroje są naprawdę coraz gorsze (więc lepsze). Ludzie się budzą. Co raz więcej z nich przejrzało już na oczy, a proces ten będzie postępował z czasem co raz to szybciej. Na jakiej podstawie to stwierdzam?
Ano, na takiej, że na WymyślonaPolska.pl (wp.pl) swym zwracającym uwagę nagłówkiem skusił mnie odnośnik odsyłający do artykułu. I stało się. Wszedłem w dział Polityka WymyślonejPolski.pl, czego zresztą niedługo potem żałowałem. „Olbrzymi spadek poparcia dla Donalda Tuska. Czy to jego koniec?” I na to pytanie, odpowiedziałem innym pytaniem, myśląc sobie Czy to możliwe?! Nie…A jednak…Czyżby WymyślonaPolska.pl przechodziła na stronę mediów autentycznych (skazanych zresztą na prześladowanie i zatruwanie życia na wszelkie możliwe sposoby)? Moje naiwne i infantylne nadzieje rozwiał jednak w trybie natychmiastowym sondaż zawarty bezpośrednio pod nagłówkiem. Miał on pokazywać ową dramatyczną stratę potencjalnego elektoratu, poniesioną rzekomo przez Donalda. I co widzę? Ano rzeczywiście dramat! poparcie dla Platformy Obywatelskiej gwałtownie spadło do…32%. I UWAGA! PiS-owi przypisano olbrzymi wzrost! A na wykresie sondażu PiS ma…21%.
Wnioski jak zwykle zostawiam Państwu. Zamaskowana propaganda, która w swej bezczelności, pod fałszywym szyldem, robi ludziom gówno z mózgów. A przechodząc do meritum- poczytałem komentarze. Na oko 75% było nieprzychylnych w stosunku do…SONDAŻY ROBIONYCH NA ZAMÓWIENIE rozmaitych partyj zrzeszonych pod komendą jednej (czy jednej?) razwiedki. I to mnie dziś podniosło na duchu.
A! I jeszcze cytat na dziś:
Platforma Obywatelska, jest tak samo obywatelska, jak Milicja była Obywatelska za PRL-u.
W. Cejrowski
Przyglądając się środowiskom prawdziwie-prawicowym w Polsce i przysłuchując się ich głosowi, czasem ciężko nie odnieść wrażenia, że jest to środowisko antysemickie. To ogólnie. A szczegółowo?
W moim mniemaniu, nie wolno nam w tej sprawie nikogo i niczego generalizować. I od tego zacząć proszę interpretację każdego fragmentu tego tekstu.
Antysemitami nie nazwałem i nigdy nie nazwę tej grupy, której przedstawicielem (typowym i charakterystycznym, a zarazem jednym z najwybitniejszych) jest P. Stanisław Michalkiewicz. Ludzi tych nazwałbym raczej realistami. Wytykają oni Narodowi izraelskiemu ich machlojki, bezczelność, sprzeciwiają się wyłudzeniom z ich strony etc etc. Otwarcie zarzucają im jawną niesprawiedliwość (którą upodobali sobie od wieków), Mówiąc /pisząc/ krótko, traktują Żydów normalnie, jak każdą inną nację i z tego właśnie powodu okrzykiwani są przez media (sic!) ANTYSEMITAMI! O żydowskich lobby, ich wtykach w mediach i organach władzy, o ich bezczelnym w swej działalności wywiadzie nie będę się wypowiadał. Są w tej kwestii lepsi ‘specjaliści’ z dużym zasobem wiedzy na ten temat. Odsyłam do P. S. Michalkiewicza po raz kolejny.Wracając do tematu. Mówienie o owym narodzie prawdy, wprost i bez ogródek jest przejawem skrajnego ANTYSEMITYZMU wg. np. Gazety Wybiórczej, która ze swoim filosemityzmem się nie kryje ani troszeczkę, a przez swoją działalność wielokrotnie udowadniała, że coś chyba jest na GW-żydowskiej rzeczy. Nie mniej: takich „antysemitów” należy zawsze bronić. Dlaczego?
Mam pewną teorię, być może niesłuszną, dla której jednak alternatywy chwilowo nie znalazłem. A przedstawia się ona następująco.
Jeżeli jakąś grupę (wolałbym nie używać słowa ’społeczną’), dowolną, czy to jakąś konkretną nację, czy wyznanie, czy płeć, kolor skóry, grupę zawodową etc. otoczymy specjalną ochroną, nadamy jej (tej grupie) jakieś przywileje, lub stwierdzimy, że np. „Obrażać ludzi nie wolno, a w szczególności ludzi takich…”, to prawdopodobna, logicznie przewidywana reakcja społeczeństwa będzie zawsze reakcją w przeciwnym kierunku! Czyli jeżeli polskie prawo, nakazuje karać wyższymi wyrokami za pobicie Murzyna niż za pobicie Białego, to natychmiast liczba ataków na Murzynów wzrośnie-WŁAŚNIE DLATEGO, że zostali oni niejako „z góry” otoczeni specjalną troską, co ogółowi NIGDY się nie spodoba. I podobnie jest z Żydami. To zjawisko nazywamy błędnym kołem. Po II wojnie światowej i holocaust’ie Żydzi zostali nakryci kloszem. Wszyscy i wszystko musiało ich przepraszać, nikomu nie wolno było powiedzieć na Nich złego słowa. Każda nieprzychylna uwaga w kierunku Żyda była aktem okrutnego, plugawego antysemityzmu, a każdy, kto odważył się wyrazić niepochlebną opinię-stawał się ogólnie uznanym rasistą. I na kontr-akcję nie trzeba było długo czekać! Persona nietykalna zawsze budzi wściekłość ogółu i ZAMIAST ŁAGODZIĆ, ZAOGNIA NIENAWIŚĆ i niechęć. Takie dziwne prawo kosmosu. Niektórzy nazywają zjawisko takie gaszeniem pożaru benzyną. I teraz-teoretyzując-grupa ta, znajduje się pod szklanym kloszem. Na ten szklany klosz, wyobraźmy sobie, napiera z zewnątrz rozwścieczony (racjonalnie, czy też nie-wszystko jedno) tłum, wrzeszcząc, wykrzykując hasła nienawiści, waląc pięściami w szybę, kopiąc w nią i miotając się w’okół klosza. Pytanie do PT Czytelników: co się stanie, gdy klosz się rozsypie? Tu wolę nawet nie teoretyzować. Zostawiam to Waszej, Szanowni Państwo wyobraźni.
Zapewne ktoś zarzuci mi niebawem, że proponuję pozwolić na agresję, lincze, przemoc, uwolnić wandali, bandytów i inny tego rodzaju element, czy cokolwiek. NIC BARDZIEJ MYLNEGO!
Wyobraźmy sobie sytuacje następujące:.
SYTUACJA nr. 1. Idę wzdłuż ulicy. Podchodzi do mnie mężczyzna, o którym nie wiem kompletnie nic poza faktem, iż znajduje się właśnie nieopodal mojego aktualnego miejsca przebywania. I mówi ów mężczyzna: „Polska to gówniany kraj, Polacy to ścierwo, a twoja żona jest brzydka.” Jaka jest moja naturalna reakcja? Zbieram w sobie wszystkie siły, dorzucam do nich złość, szczyptę wściekłości, odrobinę chęci zemsty i nieco wyrafinowania, a następnie z chęcią uświadomienia osobnikowi owemu jego błędu oraz wskazania ścieżki właściwego postępowania na przyszłość, wymierzam mu tak mocno, jak tylko potrafię cios, celując w okolice kości policzkowej lub łuku brwiowego. I proces reedukacji dalej postępuje sam, poczynając od momentu, gdy delikwent zapomni, którędy na górę. Wtedy oddalam się wesół, a za tydzień ani ja, ani ów osobnik nie pamiętamy tej sytuacji (pod warunkiem, że nie będą Mu o tym przypominać żadne szwy).
SYTUACJA nr. 2. Identyczna do momentu jak delikwent kończy swoją wypowiedź. Przychodzi ów krótki moment, w którym rozliczamy się z tym panem aż tu nagle…ktoś łapie mnie za rękę i mówi: „Nie rusz, bo to Żyd, a ty jesteś antysemita, rasista i w ogóle paskuda!” Delikwent uśmiecha się do mnie, a ja- dopiero teraz naprawdę rozjuszony-czuję, jak wściekłość rozsadza mi skronie, jak żyły pulsują mi na czole, a mój rozmówca oddala się wesół. I co? I oboje musimy z tym żyć. Ja dzielę się tym doświadczeniem ze znajomymi. Zawiązuje się spisek, rodzi się masowa nienawiść i chęć zemsty, odwetu „za naszego”. A to wszystko będzie we mnie i w nas dojrzewać, rosnąć, puchnąć, wrzeć, aż przy którymś spotkaniu szwy nie wytrzymają i to wszystko eksploduje. I jakie będą konsekwencje? Tu znowu wolę nie teoretyzować.
Wyjaśniam, do czego zmierzam: Nie bronię Żydów. Nie uważam, że naród izraelski jest święty-a nie jest z pewnością. Nie bronię żydo-sceptyków, ani filosemitów. Proszę zwrócić uwagę, na fakt braku zapisu wniosków z owych dwu historyj. Nie zapisuję ich celowo. Chciałby, żeby każdy z PT Czytelników wyciągnął je sam. Dla siebie. Stańmy w prawdzie. Zostawmy stereotypy, skupmy się na faktach. Stanowczo mówmy nie anty-czemukolwiek (w tym antysemityzmowi) głupców, którzy wykrzykują jakieś tam hasła nie mając pojęcia, o czym mówią. POPIERAJMY jednocześnie głośno, wyraźnie i odważnie osoby z rzetelną wiedzą, mówiące o faktach, które nie boją się prawdy, w tym prawdy o historii i działalności dziś Narodu żydowskiego.
Dziś krótko. Przerzucając wczorajszej(bardzo późnej zresztą-dochodziła 2:00) nocy kanały w radioodbiorniku, natknąłem się na nader ciekawą dyskusję w…Radiu Maryja. Stety lub niestety. Ale nie o o.T. Rydzyku dzisiaj.
Tematem poruszanym (w tym akurat urywku, któremu się przysłuchiwałem) było dość skandaliczne i żałosne zachowanie Panów Posłów ( w tym WCZc. M. Boni), Pań Poślic i reszty członków tego podejrzanego towarzystwa, jakie zebrało się aby debatować nt. przyznania (lub nie-) TV Trwam przestrzeni w tzw. multiplex’ie TV cyfrowej. Pomijam treść dyskusji i spory tam podjęte. Zaintrygowała mnie wypowiedź Słuchacza, który dość…”gorliwie” rozgłośni toruńskiej bronił. Nie spodobał mu się sposób (i tu miał słuszność), w jaki o. T. Rydzyk i jego stronnicy zostali podczas debaty zawrzeszczeni a ich głos stłumiony i zlekceważony przez większość członków tego dziwnego tworu (nazwijmy go umownie ‘komisją’). Ów wierny widz TV Trwam oburzył się na fakt, iż znaczną większość tam debatujących stanowiła strona Ministerstwa Cyfryzacji, rządu itp. I wypowiadający się na antenie aktywny słuchacz stwierdził w pewnym momencie (cytuję fragment rozmowy redaktora [R] ze słuchaczem [S] tak dokładnie, jak tylko potrafię)”
[S]:I tamtych było dużo więcej! Ojciec Tadeusz mówił rozsądnie i mądrze ale był jeden! A tamtych było dziesięciu, albo lepiej(…) i go zakrzyczeli…
[R]:No tak, skoro tamtych było więcej…./wypowiedź przerwana/
[S]:Co więcej?! Jak więcej?! Przecież jak ktoś jest mądry, mówi do rzeczy, to trzeba go przynajmniej wysłuchać! Nie liczy się ilość tylko jakość!
{R]Ale takie są przecież prawa demokracji…
[S]Demokracja-demokracją, ale rację powinna mieć strona mądrzejsza, a nie liczniejsza!
I nic już nie dopowiadam.
Dziś, po krótkiej, beznadziejnej i bezowocnej wymianie zdań na jednym z portali społecznościowych (nie będę facebook’owi robił kryptoreklamy), uświadomiłem sobie coś dziwnego i niezaprzeczalnego jednocześnie. Prawda jest taka, że nie każdy miał szczęście zostać uświadomionym. Nie każdemu podano pomocną dłoń, aby wyciągnąć go z otchłani nieświadomości, czeluści w której oczywiste prawdy spowite są gęstą mgłą propagandy, nowomowy, kłamstw i mediów opanowanych przez…No właśnie. O agenturze wszelkiego rodzaju i o razwiedce miałem nie pisać. Nie napiszę. I chyba daruję sobie wstęp tym razem…Czytam powyższy tekst z miną przedszkolaka, który rozpakowawszy prezent wyciągnięty spod choinki, spostrzega, że zamiast nowej konsoli i kompletu gier, zawartością pakunku jest najnowsze wydanie książkowe „ABC Przyrody” w twardej oprawie. Tyle, w związku z powyższym, tytułem wstępu.
Przeraża mnie sporo rzeczy. Jedną z nich rozumiem ostatnio chyba co raz bardziej…Niepokój wzbudza moja (początkowa) aprobata dla owego zjawiska, z której jednakowoż, natychmiast ją spostrzegłszy, otrząsnąłem się na dobre.
Zastanawiałem się, skąd u ludzi stałe ciągoty ku socjalizmowi, biurokracji, nadzorowi i całemu temu okropieństwu-nazwijmy to ładnie-lewicowemu. Przeciętny Jan przecież ma bezpłatną opiekę zdrowotną, jego syn-Jaś za darmo korzysta z oświaty państwowej. Jan jest spokojny o swoją przyszłość. Jeżeli straciłby..O! Pardon! Jeżeli jakiś wstrętny, spasiony, bezduszny i okrutny kapitalista POZBAWIŁBY go pracy, to Jan otrzyma stosowne wynagrodzenie, rekompensatę i zabezpieczenie w postaci zasiłku. Na starość zaś, byt Janowi zapewni emerytura, którą wypracował przez lata aktywności zawodowej. Reasumując: Żyć-nie umierać!
I przeciętny Jan Kowalski (jego żona-tym bardziej) tak właśnie myśli! A być może, że „myśli” to zbyt dużo powiedziane. No więc:(…) tak właśnie uważa. Nic więc dziwnego, że ludzie niepamiętający czasów prawdziwej wolności, nie mogą do niej tęsknić. W ponadczasowym, jak się okazuje, wielkim dziele niewielkich rozmiarów, zawarł to, co ja usiłuję (z marnym chyba skutkiem) z siebie wydusić niejaki bp. Ignacy Krasicki.
„Czegóż płaczesz? – staremu mówił czyżyk młody -
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody”.
„Tyś w niej zrodzon – rzekł stary – przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce – i dlatego płaczę”.
Ludzie są gotowi oddać całą swą Wolność i większość pieniędzy, czy zarobku, tylko dla owej (tfu!) WYGODY.
Przeraża mnie mnie jedna myśl. Myśl ta budzi we mnie smutek, czasem prawie że rozpacz, beznadzieję i…bezradność. A myślę sobie, że prawdziwego liberalizmu nigdy nie było mi dane zasmakować. Co gorsza-nie ma dziś w’okół mnie nikogo, kto mógłby być dla mnie „starym czyżykiem”. Nie żyję na tym świecie jeszcze nawet dwóch dekad. Prawdziwą wolność znam opowiadań, książek-rzecz jasna-nie podręczników, historii-nie tej ze szkoły, broń Boże, od ludzi którzy (nawet nie wszyscy) świadkami istnienia tej wolności byli, lub osoby takie znali. Pokolenie wcześniejsze (40-50 lat) wolności też nigdy nie zaznało. I chciałoby się zapytać (z próbą chyba częściowego choć usprawiedliwienia samego siebie): Jak My, Młodzi, mamy walczyć o Wolność-tę prawdziwą, praworządność, możliwość wzięcia odpowiedzialności za samego siebie, o samodzielność, a nawet o (sic!) naszą własność, którą na siłę próbuje się zaopiekować to paskudne państwo, kładąc na niej swoje tłuste, wielkie łapsko i marnotrawiąc jej większą część. <–Tu powinien być znak zapytania, ale z tego, co zauważyłem, to zdania zbyt-wielokrotnie złożone są moim (poważnym-jak widać) problemem, który w tym konkretnym przypadku, swoje odzwierciedlenie i konsekwencje ma w mojej niemożności określenia, jakim znakiem interpunkcyjnym zwieńczyć powinienem byłem poprzednie zdanie.
Bredzę, późno jest. Dobrej Nocy
Zacznę poetycko. Zacytuję „Limeryk na śmierć noblistki” autorstwa JKM-a.
Zmarła słynna Wisława noblistka
Której lauru nie uszczknę ni listka
Na tle Fo i Jellinek
Lessing, innych dziewczynek,
Geniusz Jej, można rzec, z dala błyska
JKM
Zdziwiło mnie ostatnio ‘coś’. (Ostatnio ‘cosiów’ przybywa w zastraszającym tempie). Wielkie larum, straszliwy krzyk, jaki podnoszony jest w reakcji na każde poddanie jakiemukolwiek powątpiewaniu krystaliczności Nieboszczki Wisławy, która /a’ propo słoni/ mogłaby sobie, (gdyby żyła rzecz jasna)nie życzyć, by po jej odejściu używać w stosunku do niej określeni typu ”Świętej pamięci”, czy „NIEBOszczka”.
Nie chcę i nie mam zamiaru nikogo oceniać. Nie o to tu chodzi. Każdy w życiu popełnia błędy. Nie każdemu dane jest zdążyć je naprawić, czy jak kto woli-wrócić na właściwą drogę, zrozumieć i naprawić szkody, które się wyrządziło.
Nie oceniajmy więc. Podajmy fakty. Śp. Szymborskiej można zarzucić naprawdę wiele, ale na pewno nie to, że była niezaradna lub nie umiała dostosować się do sytuacji. I chyba nie zawaham się powiedzieć /napisać/, że niejednokrotnie zdarzyło jej się pisać w taki sposób, że twórczość jej pozostawiała nieodparte wrażenie, jakoby powstała na zamówienie.
Wystarczy spojrzeć na ‘arcydzieła’ powstałe za czasów Mamusi Rosji i Wujka Józia zza wschodniej granicy.
Lenin
Że w bój poprowadził krzywdzonych,
że trwałość zwycięstwu nadał,
dla nadchodzących epok
stawiając mocny fundament -
grób, w którym leży ten
nowego człowieczeństwa Adam,
wieńczony będzie kwiatami
z nieznanych dziś jeszcze planet.
Partia. Należeć do niej
Z nią działać z nią marzyć
Z nią w planach nieulękłych
Z nią w trosce bezsennej
Wiesz mi to najpiękniejsze
Co się może zdarzyć
W czasie naszej młodości
Gwiazdy dwuramiennej
Chyba warto byłoby też wrócić myślami do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Polecam zwrócić uwagę na ukierunkowanie polityczno-światopoglądowe w owej dekadzie. Jest rok ’92. Burze związane z lustracją, tym na jakich zasadach i czy w’ogóle ma przebiegać. Niedługo potem, w Gazecie Wybiórczej, na pierwszej stronie pojawia się wiersz autorstwa (a jakże!) niejakiej Wisławy Szymborskiej. Utwór zatytułowany „Nienawiść” nawiązuje dość jasno i konkretnie do tematyki lustracji, jak się zapewne Państwo domyślacie-OSTRO JĄ KRYTYKUJĄC. A jak’że by inaczej?! Któż ma drżeć przed wyjawieniem prawdy jak nie pochowane na ciepłych posadkach oficerów nadzorujących media michniki i inne rywiny?! No i-rzecz jasna- P. Wisława odpowiednio i zgodnie z oczywistą przecież racją, staje po stronie (nie)lustrowanych. Teoria spiskowa dziejów? Nie wydaje mie sie.
Absolutnie nie podejrzewam razwiedek o jakikolwiek na to wpływ, ale gdyby już ktoś ICH o to podejrzewał, to kogo wystawiliby po odbiór Literackiego Nobla (1996r)?!
I cytat ukochanego Papy:
„NIE ZDAJECIE SOBIE SPRAWY, W JAKIM MATRIXIE WY ŻYJECIE.”
Nie oceniam. Zwracam tylko uwagę na fakt, iż budzi moje wątpliwości teza związana ze słusznością krystalizacji osoby Śp. Szymborskiej oraz rzucenie klątwy tabu na temat jej kontrowersyjnej treściowo i politycznie przeszłości poetyckiej. Nie podoba mi się, że każda próba powątpiewania kończy się wrzaskiem i zakrzyczeniem głosu rozsądku.
Umiarkowania, drodzy Państwo, rozsądku i trzeźwości Umysłu życzę.
Nie byłbym pionierem filozofii i historii gdybym zaczął snuć teorie katastroficzne. Za wizjonera się nie uważam, autorytetem w dziedzinie historii też chyba nie jestem. A jednak nie daje mi spokoju pewna myśl, wizja… Obawy moje budzi otaczający mnie świat, system wartości, wydarzenia bieżące i przeszłe, ludzie, nastroje, procesy społeczne i gospodarcze. Nie trzeba przecież być wybitnym znawcą historii, żeby zauważyć pewną prawidłowość, swoistą stałą tendencję we ‘wszechświecie’. Upadek cywilizacji, koniec epoki, wielkie przewroty, momenty, które wywracają historię do góry nogami, poprzedzone są zazwyczaj podobnym schematem zmian i wydarzeń. (Nie wiem czy dla każdego zrozumiałe jest, co piszę. Staram się myśli „przelewać” przez klawiaturę tak sprawnie i konkretnie jak tylko potrafię.)
I tak po niedługim zastanowieniu można dojść do wniosku, który jest silnie związany z dręczącymi mnie pytaniami, myślami…
Demokracje zdają się zawsze upadać w atmosferze korupcji, zniewolenia i rozpasania seksualnego.
Koniec socjalizmu to spóźnione przebudzenie, bankructwo, bieda, panika. To kłamstwa i (oczywiste już wtedy) absurdy i machlojki wychodzące na jaw. To złodziejstwo, łajdactwo i cwaniactwo aż wreszcie rozbój i bandytyzm w biały dzień.
I jak tu się nie martwić, nie bać?! Przecież współczesna Europa, Polska-to mieszaniny jednego okropieństwa z drugim paskudztwem. Jak
I jeszcze…Być może się mylę. Ale tego typu załamaniom, jak mi się wydaje, towarzyszy słaby Kościół. Kościół cichy, wycofany z życia publicznego, Kościół tchórzliwy, stojący ze spuszczoną głową obok wyuzdania, morderstw na nienarodzonych, wypaczenia i upośledzenia ludzkiej seksualności. Kościół obojętny wobec świata polityki. Zawstydzony, zarumieniony, gdy zwrócono na niego uwagę.
Otóż uważam, że nie ma się czego bać. Strach w niczym nie pomoże. Jestem głęboko przekonany, że będziemy świadkami interesującego procesu upadku niejako cywilizacji (w ustrojowo-systemowym sensie). Jestem również niemal pewien, że Nasze pokolenie będzie nie tylko świadkiem, ale także aktywnym uczestnikiem zmian (na lepsze, jak mniemam), ich inicjatorem, katalizatorem, punktem zapalnym.
Na dzień dzisiejszy….Sam jestem ciekaw co będzie potem. Co okaże się alternatywą dla szlamu, którego nagotował w Europie Homo Sovieticus. Najbardziej interesuje mnie jednak, kto okaże się na tyle silny, charyzmatyczny, mocny, mądry etc., żeby ten szlam posprzątać i w jaki sposób to zrobi.
No cóż….Czas pokaże.
Zaraz-zaraz! Zapomniałem chyba o podstawowej kwestii! No-ale po kolei. Jesteśmy uspokajani, że podpisanie porozumienia ws. ACTA niczego jeszcze nie zmienia, bo traktat musi zostać ratyfikowany przez Parlament. Czyżby?!
Polska, przez ręce zdrajcy śp. Lecha Kaczyńskiego ratyfikowała Traktat Lizboński–>Na mocy Traktatu Unia Europejska, wraz z Polską-jednym z jej eurolandów-zyskała osobowość prawną.–> Prawo europejskie ma pierwszeństwo przed prawem polskim, wszystkimi jej wewnętrznymi ustawami, z Konstytucją RP na czele.–>Niezależnie od tego, co stanowi prawo polskie, priorytetem są ustawy z Brukseli.
Chryste Panie! Czy Państwo już wiecie, ku czemu zmierzają me myśli, krążące wciąż w’okól ACTualych problemów? Czyż wszystko to nie wskazuje na fakt, że niezależnie od tego, czy Sejm ratyfikuje ACTA, czy nie, to przecież Unia Europejska-jako państwo (sic!) dokument ów ratyfikowała! I czyż nie oznacza to, że prawo europejskie, jako ważniejsze od prawa polskiego, które sprowadzone zostało do poziomu zaledwie zwyczajów regionalnych, obowiązuje w Polsce ponad legislatywą RP?! I czyż w konsekwencji wszelkie decyzje brukselskie nie są wiążące dla Prowincji Polskiej? I czy w końcu ratyfikowanie ACTA przez państwo o nazwie Unia Europejska nie jest wiążącym postanowieniem prawnym na terenie polskiego eurolandu?! Nie-ratyfikowanie ACTA przez Sejm nie będzie oznaczać niewprowadzenia tego prawa w Polsce!
PS: Proszę jeszcze zagłosować tu: http://www.ocenpolityka.pl/politycy/janusz-korwin-mikke-7352.html
Miło byłoby, jakby Państwa 10-tki podciągnęły średnią. Proszę zwrócić uwagę- w rankingu ogólnym JKM prowadzi!
I TUTAJ proszę zagłosować na Polityka Roku 2011.
O owym owianym złą sławą, otoczonym atmosferą grozy, buntu i rewolucji dokumencie, powiedziano już wszystko. Ja nic mądrzejszego nie wymyślę. Pomijając to, że 75% (strzelam) spośród tak głośno i krzykliwie protestujących, manifestujących swój sprzeciw w’obec Acta właśnie nie ma zielonego pojęcia, czym ów Traktat w’ogóle jest i na czym polega, to osobom-powiedzmy- więcej niż „średnio-przeciętnie” z’orientowanym w temacie polecam poczytanie na temat ACTA konkretów. Więc warto byłoby wybrać coś dla PT Czytelników z wnętrza tej kurzawy, istnego chaosu i dezinformacji.
A więc wybieram: ten link naprawdę stanowczo POLECAM:
http://krzysztofgonciarz.com/2012/01/acta-w-polsce-co-to-naprawde-oznacza/#more-34
Dla leniwych w skrócie przedstawiam co ciekawsze myśli:
Świat dowiedział się o projekcie nowego traktatu w 2008 roku za pośrednictwem Wikileaks. Ujawniony został wtedy zapis tajnych negocjacji międzyrządowych
ACTA powstawała w tajemnicy przed opinią publiczną, we współpracy z amerykańską branżą rozrywkową
jedynymi podmiotami pozarządowymi, które miały dostęp do stołu negocjacyjnego byli przedstawiciele lobby przemysłu rozrywkowego USA.
Przede wszystkim, ACTA może zdaniem wielu organizacji pozarządowych wymusić na dostawcach usług internetowych oraz podmiotach świadczących usługi w interneciestałe monitorowanie działań swoich klientów.
Twój blog będzie przeszukiwany pod kątem nielegalnych treści.
Jak wskazuje Fundacja Panoptykon przyjęcie ACTA może prowadzić do blokowania legalnych treści obecnych w sieci, co w efekcie prowadziłoby do ograniczenia wolności słowa. ***
A tu JKM z trochę innej strony: http://www.youtube.com/watch?v=p2lF7T0twmU&feature=player_embedded ****
I jeszcze kilka spraw, mniej już ważnych….Przestrzegam, z czystej troski, przed pochopnym np. uznaniem się za członka „Anonymous’a” ze względu na swój sprzeciw w’obec ACTA. Wydać się to może nieco groteskowe, wręcz zakrawające na śmieszność, ale gdybym nie miał realnych powodów, to bym tego nie pisał…Naprawdę. Nie ośmieszajmy się. A w wolnej chili warto poczytać, kim są Anonimowi, skąd ta Maska oraz co mają wspólnego z ACTA. .

